niedziela, 5 lipca 2015

Krążyliśmy wokół siebie

Byliśmy jak dwa cienie
Krążyliśmy wokół siebie
Nie jeden partnera miał
A jednak mrok ugasił czar.

Na nowo zacząłem żyć
Już nie jak cień
Lecz ten, który szedł
Przed siebie, a za nim cień.

Forma to nie bywała        
Niby odlew ze słońca,          
                                                                                                                      
Lecz nie doskonała
Dlatego pogubiłem się.




Przypadek to sprawił,
Ze błysk w jej oczach
Ugasił pragnienie
I zgasło słońce na firmamencie.

Tak miłość nadaje blasku,
Ze i bez słońca
Piękno wyjawia się,
A cień znika jak
Kropla wody, która wyparowała.

Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2015.07.05

sobota, 4 lipca 2015

Spełniły się życzenia

Pewno dumny jesteś
Spełniły się życzenia
Masz dom i syna
I posadziłeś drzewo.

Co straciłeś?
To co najcenniejsze
Miłość i przyjaciół
Czy Bóg Ci wybaczy?
To się okaże
Gdy umierać będziesz.

Ja wiem
Chcesz wypaść czysty
Być tym
Kim chciałeś być.

Lecz wybacz
Za późno
Ludzie umierają
Ty żyjesz,
Lecz już nie wrócisz
Do lat dziecinnych
Kiedy byłeś niewinny.

Obciążony jesteś
Sny nie dają Ci spać
Przesyt wokół ciebie,
Lecz tak naprawdę
To i Ty starzejesz się,
A rzeczy pozostają
I nie weźmiesz ich ze sobą
Wszystko zostanie tu na ziemi.

A kto Cię pochowa?
Kto zapali znicz?
Kto kwiaty złoży na grobie?
Mnie nie pytaj
Ja też odchodzę.

Powoli

A kiedy będę poproszony
Wtedy będę świadczył
I uwierz żywy czy martwy
Zawsze pozostanie w pamięci
Ten obraz i twe słowa;

Ambitny jestem
I nikt nie zmieni moich planów
Po trupach, a dojdę do celu.

Autor Jacek Marek Krawczyk  
Kraków 2015.07.05







Żeby mnie kochali


To nic kochanie
Przecież wież,
Ze miłość jest
Do pierwszego dziecka,
A potem zaczyna się życie.



To przejście z miłości
Do świadomej postawy
Ze kocha się innych,
Żeby mnie kochali.
Tak jak kocha matka syna.

Więc nie roń łez
Weź się w garść
I kochaj bez słów
Pracą wyrazisz to co
Śniłaś za dziecinnych lat.

Rodzina to już klan
Klan to już siła
By stawić czoło
Wyzwaniom jakie niesie
Zycie by przetrwać.

Chodźmy już do domu
I ty córeczko nasza
Choć jeszcze dziecko
To dobrze wie,
Ze bez nas jesteś jak;

Ćma, która szuka światła,
By spłonąć w ogniu
Które jest złudzeniem
Miłości bez rodziców.

Kraków 2015.07.04
Autor Jacek Marek Krawczyk



piątek, 24 kwietnia 2015

Bezpiecznie pod napięciem

Kiedy opuszczam dom
Wtedy zostaje pies.
Kiedy wracam do domu
On bezpieczny jest
Pod napięciem.

Autor tekstu i zdjęcia Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2015.04.24