sobota, 2 kwietnia 2011

Zofia i ksiądz

Kiedyś, a było to dawno temu. Już nie pamiętam kiedy przyszedł ksiądz do mnie z Zofią. Oczywiście mam na myśli Zofię czyli mądrość. I tak od słowa do słowa ksiądz wypowiedział trzy słowa, które miałem rozważyć, a były to intymność-tożsamość-faryzeusze... Więc tak, ksiądz poszedł, a Ja zostałem sam na sam z książką grubą na 500 stron, czyli wielki słownik Języka Polskiego. I tak czytam i nie dowierzam, czytam i nie dowierzam, czytam i nie dowierzam... I nagle myślę sobie ja mam swoją intymność od dziecka, a na dodatek stwierdziłem, że posiadam tożsamość i teraz zrozumiałem, że zaprzeczenie tych dwóch cech jest być FARYZEUSZEM... Więc myślę sobie no tak intymność mi pasuje ponieważ zawsze mogę powiedzieć, że się np; no nie, załatwiam, ale się kąpię...Tożsamość to jakość to będzie zbiegiem lat oszlifuję moje Ja i wtedy już nikt mi nie powie, że zbłądziłem mówiąc ja jestem... Najwięcej sprawiło mi słowo Faryzeusz, ponieważ myślę sobie pieniądze to by mi się sprzedały, ale jak zarobić mając swoją intymność i tożsamość. Więc myślę sobie teraz to ja zapytam się księdza jak zarobić pieniądze zachowując swoje Ja...pozdrawia Jacek Krawczyk

czwartek, 31 marca 2011

Oj Geppert

Oj Geppert myślami i TY I Oni,
Lecz błysk iskierki nadziei
Ożywia Twoją postać na scenie
Śpiewając o sobie dla siebie
Wyzwalając ten zryw ku spełnieniu.

Kometa za gwiazdą wyznacza kierunek
Mych wspomnień o miłości
Jaką daje spełnienie słuchając
Drgań wzruszeń pierwszych słów
O scenie bez gwiazd szukających ich w tłumie.

Spojrzały twe oczy i zaśpiewały
Ten pierwszy werset o życiu
Pragnąc wznieś się ku górze
Błyszcząc jak księżyc
Oświetlając ludzki trud twój znój

Zaśpiewałaś Ty i Oni
Choć nigdy nie pragnęłaś
Pozostać sama z zaśpiewaną piosenką
O życiu dla życia
By móc odsłonić słowa


Pierwszego taktu w rytm melodii
Wyznaczając szlak komety
Za którą magnetyzm przyciągnął fanów
Którzy docenili ten zryw
Okazaniu aktorstwa w piosence.

Kraków 2011.IV.1
Autor Jacek Krawczyk

Prezent dla mojej wnuczki.

Idę sobie ulicą i nagle widzę kiosk z., nie uwierzycie, kiosk z zabawkami i gazetami i oczywiście z tym co nie powinno się używać papierosami. Stoję przed kioskiem wpatrując się w wystawę i widzę samochodziki oznaczone różnymi emblematami. Wtedy przyszło mi na myśl, że przecież mam wnuczkę i warto coś dla niej kupić, ale co jak same samochodziki i papierosy, a wnuczka ma dopiero trzy lata więc w nałóg ją nie wpuszczę. Więc myślę sobie kupię jej samochodzik strażacki, który jeździ na po pych, ale za to ma sygnał dźwiękowy i koguta migającego. No tak straż jest, alarm jest i bezpieczeństwo zachowane ponieważ nie musi posiadać prawa jazdy, ani pieniędzy na paliwo. Jednak myślę sobie jak kupić dziewczynce samochodzik gdy ona może woli lalę i wtedy olśniła mnie kobieta z piskiem opon zatrzymując się przed kioskiem patrząc na mnie jakby ducha zobaczyła ponieważ o mało co by mnie nie potrąciła. Długo się nie zastanawiałem i kupiłem wóz strażacki i podarowałem tej blondynce życząc jej aby zamieniła samochód na wóz strażacki na po pych...pozdrawia jacek krawczyk

I na straży stoją...