poniedziałek, 16 lutego 2015
niedziela, 15 lutego 2015
To nic ale warto było
Noc pochmurna a Ja przytulony do
poduszki
Wybiegam myślami wstecz
Marząc jak zatańczyć na disco
Z tobą kochanie,
Którą wypatrzyłem sobie w klubie
Disco
A kiedy zasnę i chowam karaluchy pod
poduchy
Wtedy będę śnił o Tobie kochanie
Jak posiadłaś moje serce
Oddając mi się cała jak ćma słońcu
Budzę się rano z uśmiechem na mej
twarzy
Patrzę przez okno i widzę Ciebie
Jak czekasz na mnie by razem
Iść przed siebie
To nic ale warto było
Przespać się z Tobą w tą noc
Kiedy deszcz na polu padał
A wszyscy wołali tańczcie tańczcie
My wam zagramy tą piosenkę
Z którą warto przez życie iść.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2015.02.15
czwartek, 12 lutego 2015
Zakaz palenia
Zakaz palenia mnie obowiązuje wyrobów
tytoniowych. Ale nie tak łatwo rzucić palenie gdy się paliło
prawie 40 lat. Wiem na pewno zdradzę wam w sekrecie, że tylko
zdrowy człowiek może nie palić, ale to nie znaczy, że nie palę i
już i niech się dzieje co chce. Ja oczywiście głupi nie jestem i
nie mam zamiaru zgrywać bohatera z silną wolą. Dlatego gdy już
nie palę papierosów to od czasu do czasu pociągam sobie papieros
elektroniczny, aby powoli wyzbyć się nałogu palenia papierosów
tytoniowych. Zdradzę wam w sekrecie, że już mam ciśnienie w
normie czyli 128/ 85 i 76 puls, ale jeszcze zażywam propranolol trzy
razy dziennie. No to trzymajcie się i temu kto chce rzucić palenie
życzę powodzenia.
Autor tekstu Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2015.02.10
środa, 11 lutego 2015
Imieniny
Trochę mi wstyd,
Ale wpierw były urodziny
Takie skromne i kameralne
Dla przyjaciół, którzy wiedzą,
Ze każdy jest dzieckiem
Kiedy ma się więcej niż 50 lat.
Tortu z świeczkami nie było
A tylko dlatego, że brak było
Wnuka, który by zdmuchnął
Ogień życia przeżytego
Jaki przeżyłem przed 50
Tu na tym świecie.
Urodziny minęły ja trochę starszy
I tak choć się nie chce
I muszę się do wszystkiego zmuszać
To jednak postanowiłem
Urządzić imieniny z przyjaciółmi
Oraz z rodziną w moim mieszkaniu.
A kiedy przyszedł dzień imienin
Ja nie ogolony, ale chciałem być
Bardziej męski nisz jestem
Przyjąłem gości kawą i ciastem
Oraz mocnym trunkiem z procentami,
Które miały nas wszystkich rozweselić
Koniec końcem imieniny dobiegły końca
Goście rozweseleni pożegnali się
A ja ze stertą garów musiałem się
uporać,
By wszystko wróciło do normy
Jak było kiedy byłem sam w moim
mieszkaniu
Którego pilnował pies odwieczny
przyjaciel.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2015.02.10
Subskrybuj:
Posty (Atom)


