Dziś można powiedzieć, że wytworzyła się moda na sukces w różnych dziedzinach sportu. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, aby młodzi sportowcy trenowali dany sport i marzyli o medalach. Uważam, że to jest zdrowe i prognostyczne myślenie. Ja będąc sportowcem i trenując szermierkę też marzyłem o medalu i trenowałem mimo, że takiego medalu nie osiągnąłem. Muszę się przyznać z łezką w oku, że prawie 9 lat uprawiałem ten sport i co.., a no właśnie nie żałuję. Wcale nie płakałem, że mimo widowni na trybunach ja nie dostaję ani grosza. No cóż myślałem sobie jak będę w czołówce to wtedy mnie docenią i nóż zarobię parę groszy. Nigdy nie byłem w czołówce, ale zapytacie się mnie do czego zmierzam, a więc powiem wam, że według mnie trenowanie sportu wyczynowego nie jest dorobkiem i sposobem zarabiania na życie w długo wiecznym życiu jakie mamy przed sobą. Jedynie jest to pokazanie, że potrafię się wybić i osiągnąć SUKCES jaki sobie zaplanowałem. Sport jest to jedyna dyscyplina, że można coś planować i już podczas treningów można wiedzieć na co mnie stać, a zawody są tylko potwierdzeniem tego co osiągnęliśmy na treningu. Teraz będąc dziadkiem dalej uprawiam sport choć już nie wyczynowy tylko powiedział bym relaksacyjny. Jeżdżę sobie na rowerze, urządzam długie marsze i jak na razie nie pamiętam kiedy ostatnio byłem u lekarza specjalisty w swoim fachu. Chociaż jestem na rencie i tylko choruję na jedną chorobę to myślę, że tylko mógł mnie lekarz specjalista dobrze zdiagnozować i wykryć tylko jedną chorobę ponieważ myślę, że dlatego, że uprawiam i uprawiałem SPORT. pozdrawia autor Jacek Marek Krawczyk
piątek, 3 sierpnia 2012
wtorek, 24 lipca 2012
Zaślepieni
Zaślepieni
Kiedy patrzę myślę za Ciebie
Choć Ty i Ja jedno
To cóż zostanie gdy porzucisz
Już nie mnie, a miłość
Taki sens dał nam związek.
Węzeł łączący dwie liny
Ty trzymasz jedną ja drugą
Choć wiązadło mocne
Nikt nie przypuszczał,
Że lina się zerwie.
Zagubieni obydwoje w życiu
Ślad pozostał stygmat miłości
Rana krwawi, lecz ból większy,
Że to co złączył człowiek
Bóg nie dał błogosławieństwa.
Oszukani lecz nie przez Niego
Zagubieni lecz nie przez Niego
Tak byliśmy zaślepieni,
Że krajobraz był iluzją
Naszego zaślepienia w piękno.
Kraków 2012.VII.24
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kiedy patrzę myślę za Ciebie
Choć Ty i Ja jedno
To cóż zostanie gdy porzucisz
Już nie mnie, a miłość
Taki sens dał nam związek.
Węzeł łączący dwie liny
Ty trzymasz jedną ja drugą
Choć wiązadło mocne
Nikt nie przypuszczał,
Że lina się zerwie.
Zagubieni obydwoje w życiu
Ślad pozostał stygmat miłości
Rana krwawi, lecz ból większy,
Że to co złączył człowiek
Bóg nie dał błogosławieństwa.
Oszukani lecz nie przez Niego
Zagubieni lecz nie przez Niego
Tak byliśmy zaślepieni,
Że krajobraz był iluzją
Naszego zaślepienia w piękno.
Kraków 2012.VII.24
Autor Jacek Marek Krawczyk
niedziela, 3 czerwca 2012
Zaproszenie
Dzień 02 czerwca godzina 19 słońce chowa się za horyzontem i wtedy gdy zaczęło być mi zimno powoli zacząłem nabierać rumieni-ców czując jak rozgrzewają mnie piosenki laureatów Grand Prix Edith Piaf 2012. Nie kłamiąc gdy wam powiem, że byłem we Francji i nawet z łezką oku ją polubiłem gdy żegnał ę ja wracając do Polski. Słuchając piosenek można było zauważyć kto śpiewa perfekcyjnie po Francusku, a kto zna francuski. I tak słuchając myśląc doszedłem do wniosku, że warto jednak wyjeżdżając poza granice kraju, by już nie mówię zwiedzać ich zabytki, ale osłuchać się ich języka, aby móc później rozróżniać francuza od powiedzmy migranta lub jak to woli emigranta ponieważ jesteśmy w Unii. Nie powiem, tylko się pochwalę, że i Polscy laureaci umieli perfekcyjnie zaśpiewać po francusku tak, że nawet żyr ii doceniło ich dając nagrodę. Żyrii żyrii, ale ja też mogę być żyrii w swoim sercu i tak słuchając przypadła mi do gustu piosenkarka Marta Zieńkowska i jej piosenka. Przypadł mi też do gustu francuz Bernard Miller-przyjaciel Edith Piaf. Gdy już emocje opadły i zbliżał się koniec wtedy dopiero odczułem chłód i zrozumiałem jak mi było zimno. Jednak warto było ponieważ na drugi dzień nie zachorowałem, ale za to na YouTube słuchałem oryginalne nagrania Edith Piaf i byłem zdrowy jak ryba. Autor Jacek Marek Krawczyk
poniedziałek, 28 maja 2012
Trzy świnki
Kiedy się zastanawiam nad dzieci-mi niepełnosprawnymi to dochodzę do wniosku, że należy je traktować tak sama jak dzieci no powiedzmy swoje. Dostałem zaproszenie do Teatru Bagatela na sztukę Roberta Dorosławskiego pt; "Trzy świnki". Sztuka ta jest przeznaczona dla dzieci i mówi nam jak towarzystwo podwórkowe w zagrodzie próbuje zmusić trzy świnki do zabawy połączonej z pracą. Krowa, gęś i kura knują różne intrygi, aby podwórkowe małe trzy świnki wreszcie zaczęły się bawi i pracowały na rzecz podwórka przy zagrodzie. Oczywiście świnki są inteligentne na tyle, że mówią i wmawiają sobie, że po prostu nic ich nie cieszy i się strasznie nudzą. Nuda to choroba stwierdzają ich rówieśnicy i ja oczywiście jako widz muszę im przyznać rację ponieważ żyć i jeść i nic nie robić tylko żerować na czyjejś robocie mówiąc , że się nudzą to już przesada. Najstarszy podwórkowe zwierzę o imieniu Krowa po kilku nie udanych intrygach wreszcie wpada na genialny sposób i przebiera się za smoka, który na tyle jest straszny, aby mówić, że są dobrą przekąską na śniadanie poważnie je wystraszyć. Tak wystraszone Trzy świnki wreszcie wzięły się do pracy i postanowiły każda z osobna wybudować dom, aby miały gdzie się skryć przed smokiem. Tylko jedna świnka zdała egzamin i zbudowała dom, który wytrzymał wszelkie próby i ocalił świnki przed smokiem-krową. Świnki wreszcie zrozumiał, że mówiąc nuda i nudzę się żerując na czyjeś pracy wcale nie przynosi im zaszczytu, a po prostu są "Świniami". Ale do czego zmierzam, a no właśnie bajka tą oglądały dzieci niepełnosprawne i reagowały na równo z dramatem i śmiechem na scenie. Biły brawa, aby za chwile się bać po czym się śmieć. Muszę pochwalić artystów z Teatru Bagateli, że mimo tak powiedział bym skromnej widowni dali z siebie wszystko i nawet grali tak jakby przed nimi była krytyczna widownia, która ocenia każdy ruch, mimikę i gesty aktorów. Sam byłem zaskoczony ponieważ pierwszy raz mi się zda-żyło, że artyści nie "oblali widowni zimną wodą", a dali doskonałe przedstawienie. Brawo i widowni i aktorom, a z mojej strony muszę powiedzieć, że zaczynamy być normalni dla dzieci, które są odrobinę mniej bystre, ale umieją się odwdzięczyć swoją postawą. Autor Jacek Marek Krawczyk
Subskrybuj:
Posty (Atom)
