czwartek, 16 sierpnia 2012

Arena na której wystąpił sam Bóg

Widz na arenie, krew wsiąka w ziemie 
Królu nic po nas bez Ciebie
Tak widowiskiem zachłysnął się lud,
Że wystąpił ten, który wiedział  
Kto jest Panem, a kto Bóg.

Dramat przy pochodni
Lecz nim dzień nastał
Ziarno wykiełkowalo
Zroszone krwią poległych
Tych którzy cierpienie wybrali.

Polegli ze śpiewem na ustach
On jednak wiedział,
Niosąc radosną nowinę
Że krzyż symbol śmierci
Można zamienić w miłość
Odając siebie i zmarchwywstać.

Rzecz nie pojęta dla widza
Że sam zbawiciel nasz Bóg
Nie po to krew przelał
By zostawić nas samych
Bez miłości i Boga
Lecz poto aby nas zbawić
W imie miłości i zmarchwywstania.

Kraków 2012.08.17 Autor Jacek Marek Krawczyk
 

środa, 15 sierpnia 2012

Wyczekiwanie na cud...


Tak kochać potrafi

Opatrzność czuwa, lecz Ty wyczekujesz
Jeszcze nie dziecko, a już dorasta
Złączone rytmem dwóch sercć
Tak pragniesz wyjść na świat
Lecz wspólna więź
Daje początek relacji Ja i Matka.

Odwieczny los wyznacza cud
Początek życia i śmierci
Lecz uwierz w przeznaczenie
Że nim zejdziesz z tego świata
Przed Tobą życie On tylko wie.
Ten, który stworzył życie.

Tak wiara daje początek,
Że stać nas na stworzenie
To co kochane z początku miłości
Nas dwojga złączonych darem
Że nasza miłość odwieczny początek
Że można kochać i być KOCHANY.

Autor Jacek Marek Krawczyk -Kraków 2012.08.15-

wtorek, 14 sierpnia 2012

Złota myśl...

Złota myśl Czin Czan Ping.., Dym ulotny, ślad zostawia.., popiół i nic po nas...Autor Jacek Marek Krawczyk

środa, 8 sierpnia 2012

Nadzieja

Nadzieja

Młodość o niej wspominam
Choć biel zasłania me oczy
Widzę za sobą, lecz nic prze demną
Tak myśl szuka by ukoić
Cierpienie, które wymusza choroba.

Nadzieja mą ostoią przy Tobie
Tak żal zostawić dorobek
Choć nie ja jedna zostawiam za sobą
To co dało życie przez miłość,
Która dała coś więcej
Zostawiając tu na ziemi pamięć po mnie.

Ból i cierpienie wyraża myśl,
Że Ty pozwolisz poznać
To co nie dane nam było
Gdy szukałam sens w modlitwie
Jak pogodzić Twój ból,
Który wyznaczył drogi kres
Przejścia w inne życie.

Teraz jestem spokojna jak jezioro
Otoczona górami, by nie zakłócić spokoju
Wód, które dały życie
Pulsując jak serce
Nadając ruch w górę i w dół
Tak tu na ziemi będąc,
By wznieś się ku górze
Odwieczny cykl życia i śmierci.

Jeszcze łza spływa po policzkach
Jeszcze lęk wzmacnia się
Jeszcze jedno słowo na pożegnanie
I już pragnę ugasić
Ten żar wypalający bliznę,
Który tylko może ugasić
On, który wiedział
Że umierając jeszcze jest nadzieja
Nie tu, ale w jego królewstwie.

Kraków 2012.VII.29
Autor Jacek Marek Krawczyk
Wiersz poświęcam dla Hani Ł.., która choruje na nowotwór złosiliwy.