Złota myśl Czin Czan Ping.., Dym ulotny, ślad zostawia.., popiół i nic po nas...Autor Jacek Marek Krawczyk
wtorek, 14 sierpnia 2012
środa, 8 sierpnia 2012
Nadzieja
Nadzieja
Młodość o niej wspominam
Choć biel zasłania me oczy
Widzę za sobą, lecz nic prze demną
Tak myśl szuka by ukoić
Cierpienie, które wymusza choroba.
Nadzieja mą ostoią przy Tobie
Tak żal zostawić dorobek
Choć nie ja jedna zostawiam za sobą
To co dało życie przez miłość,
Która dała coś więcej
Zostawiając tu na ziemi pamięć po mnie.
Ból i cierpienie wyraża myśl,
Że Ty pozwolisz poznać
To co nie dane nam było
Gdy szukałam sens w modlitwie
Jak pogodzić Twój ból,
Który wyznaczył drogi kres
Przejścia w inne życie.
Teraz jestem spokojna jak jezioro
Otoczona górami, by nie zakłócić spokoju
Wód, które dały życie
Pulsując jak serce
Nadając ruch w górę i w dół
Tak tu na ziemi będąc,
By wznieś się ku górze
Odwieczny cykl życia i śmierci.
Jeszcze łza spływa po policzkach
Jeszcze lęk wzmacnia się
Jeszcze jedno słowo na pożegnanie
I już pragnę ugasić
Ten żar wypalający bliznę,
Który tylko może ugasić
On, który wiedział
Że umierając jeszcze jest nadzieja
Nie tu, ale w jego królewstwie.
Kraków 2012.VII.29
Autor Jacek Marek Krawczyk
Wiersz poświęcam dla Hani Ł.., która choruje na nowotwór złosiliwy.
Młodość o niej wspominam
Choć biel zasłania me oczy
Widzę za sobą, lecz nic prze demną
Tak myśl szuka by ukoić
Cierpienie, które wymusza choroba.
Nadzieja mą ostoią przy Tobie
Tak żal zostawić dorobek
Choć nie ja jedna zostawiam za sobą
To co dało życie przez miłość,
Która dała coś więcej
Zostawiając tu na ziemi pamięć po mnie.
Ból i cierpienie wyraża myśl,
Że Ty pozwolisz poznać
To co nie dane nam było
Gdy szukałam sens w modlitwie
Jak pogodzić Twój ból,
Który wyznaczył drogi kres
Przejścia w inne życie.
Teraz jestem spokojna jak jezioro
Otoczona górami, by nie zakłócić spokoju
Wód, które dały życie
Pulsując jak serce
Nadając ruch w górę i w dół
Tak tu na ziemi będąc,
By wznieś się ku górze
Odwieczny cykl życia i śmierci.
Jeszcze łza spływa po policzkach
Jeszcze lęk wzmacnia się
Jeszcze jedno słowo na pożegnanie
I już pragnę ugasić
Ten żar wypalający bliznę,
Który tylko może ugasić
On, który wiedział
Że umierając jeszcze jest nadzieja
Nie tu, ale w jego królewstwie.
Kraków 2012.VII.29
Autor Jacek Marek Krawczyk
Wiersz poświęcam dla Hani Ł.., która choruje na nowotwór złosiliwy.
piątek, 3 sierpnia 2012
Sukces
Dziś można powiedzieć, że wytworzyła się moda na sukces w różnych dziedzinach sportu. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, aby młodzi sportowcy trenowali dany sport i marzyli o medalach. Uważam, że to jest zdrowe i prognostyczne myślenie. Ja będąc sportowcem i trenując szermierkę też marzyłem o medalu i trenowałem mimo, że takiego medalu nie osiągnąłem. Muszę się przyznać z łezką w oku, że prawie 9 lat uprawiałem ten sport i co.., a no właśnie nie żałuję. Wcale nie płakałem, że mimo widowni na trybunach ja nie dostaję ani grosza. No cóż myślałem sobie jak będę w czołówce to wtedy mnie docenią i nóż zarobię parę groszy. Nigdy nie byłem w czołówce, ale zapytacie się mnie do czego zmierzam, a więc powiem wam, że według mnie trenowanie sportu wyczynowego nie jest dorobkiem i sposobem zarabiania na życie w długo wiecznym życiu jakie mamy przed sobą. Jedynie jest to pokazanie, że potrafię się wybić i osiągnąć SUKCES jaki sobie zaplanowałem. Sport jest to jedyna dyscyplina, że można coś planować i już podczas treningów można wiedzieć na co mnie stać, a zawody są tylko potwierdzeniem tego co osiągnęliśmy na treningu. Teraz będąc dziadkiem dalej uprawiam sport choć już nie wyczynowy tylko powiedział bym relaksacyjny. Jeżdżę sobie na rowerze, urządzam długie marsze i jak na razie nie pamiętam kiedy ostatnio byłem u lekarza specjalisty w swoim fachu. Chociaż jestem na rencie i tylko choruję na jedną chorobę to myślę, że tylko mógł mnie lekarz specjalista dobrze zdiagnozować i wykryć tylko jedną chorobę ponieważ myślę, że dlatego, że uprawiam i uprawiałem SPORT. pozdrawia autor Jacek Marek Krawczyk
wtorek, 24 lipca 2012
Zaślepieni
Zaślepieni
Kiedy patrzę myślę za Ciebie
Choć Ty i Ja jedno
To cóż zostanie gdy porzucisz
Już nie mnie, a miłość
Taki sens dał nam związek.
Węzeł łączący dwie liny
Ty trzymasz jedną ja drugą
Choć wiązadło mocne
Nikt nie przypuszczał,
Że lina się zerwie.
Zagubieni obydwoje w życiu
Ślad pozostał stygmat miłości
Rana krwawi, lecz ból większy,
Że to co złączył człowiek
Bóg nie dał błogosławieństwa.
Oszukani lecz nie przez Niego
Zagubieni lecz nie przez Niego
Tak byliśmy zaślepieni,
Że krajobraz był iluzją
Naszego zaślepienia w piękno.
Kraków 2012.VII.24
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kiedy patrzę myślę za Ciebie
Choć Ty i Ja jedno
To cóż zostanie gdy porzucisz
Już nie mnie, a miłość
Taki sens dał nam związek.
Węzeł łączący dwie liny
Ty trzymasz jedną ja drugą
Choć wiązadło mocne
Nikt nie przypuszczał,
Że lina się zerwie.
Zagubieni obydwoje w życiu
Ślad pozostał stygmat miłości
Rana krwawi, lecz ból większy,
Że to co złączył człowiek
Bóg nie dał błogosławieństwa.
Oszukani lecz nie przez Niego
Zagubieni lecz nie przez Niego
Tak byliśmy zaślepieni,
Że krajobraz był iluzją
Naszego zaślepienia w piękno.
Kraków 2012.VII.24
Autor Jacek Marek Krawczyk
Subskrybuj:
Posty (Atom)