niedziela, 26 grudnia 2010
Święta Bożego Narodzenia
Kiedy przychodzi taki dzień gdzie wszyscy są nerwowi i gonią po sklepach wtedy wiemy, że nadchodzą Święta Bożego Narodzenia. Osobiście muszę wam się przyznać, że i Ja troszeczkę zbzikowałem ponieważ już miałem stan pod gorączkowy 38* i mówiąc strzeże złapała mnie leciutka grypa ale, że opanowałem sytuację i ręką machnąłem na te Święta i spowolniłem moje ruchy, aż do takiego stopnia, że wszystko robiłem bez przymusu to i gorączka musiała przejść i stał się cud, ano na Święta Bożego Narodzenia wyzdrowiałem wszystko miałem tylko zaczął się lenić mój pies, który zostawiał sierść gdzie popadnie. Wigilię spędziłem u przyjaciół jedząc i popijając śliwkowym kompotem, aby później móc po uroczystej kolacji wypić coś na ząb i otrzywiście na trawienie. Więc Ja piję, a pies w domu, więc Ja mówię wystarczy,a Oni chlup jeszcze jednego, więc Ja mówię muszę psa na spacer wyprowadzić, a moi przyjaciele no to chlup na jedną nogę, a później na drugą i tak opuszczając dom moich przyjaciół dotarłem do swojego domu i stanąłem jakby mnie prąd pokopał w drzwiach mojego pokoju ponieważ pies mój, ma się rozumieć, tarzał się na mojej wersalce robiąc, no właśnie co!? zdzierając, wycierając sierś o moją wersalke tak, że cała sierść była przyklejona do tapicerki wersalki. Więc jak to mówią Pan pomoże człowiekowi, ale za to może i djabeł pomóc zwierzakowi...pozdrawia jacek
poniedziałek, 22 listopada 2010
Ach Ta Młodość... "Żółte tulipany." z tomiku "Ma piosenka sercu bliska mi."
Czasami sami nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy aktorami...
(moje zdjęcia zrobione pare lat temu.)
Miła moja i znowu maj wśród drzew.
Wspomnienia żółtych tulipanów w flakonie twym,
Lecz nie gardź mną gdy zrozumiałę.
Jak tulisz tulipana przez łzy bukietu zeschniętych róż
Wręczonych, lecz w dniu ślubu w którym wykreśliłem Cie.
Ref;
Zakręcone są dni gdy wódka wysysa myśli złe
O tym, że chciałem, lecz Ty porzuciłaś.
Już nigdy łzy nie kapną na kieliszek pusty
Ponieważ ciągle napełniony jest.
Alejka biegnących wśród żółtych tulipanów,
A Ty z wózkiem spacerujesz szepcząc słówka
Mój najdroszy synku Ja chciałam,
Lecz zaślepiona wybrałam innego Ojca
Chociaż kocham to co widzę, gdy patrzę na Ciebie.
Ref;
Zakręcone są dni gdy wódka wysysa myśli złe
O tym, że chciałem, lecz Ty porzuciłaś
Już nigdy łzy nie kapną na kieliszek pusty
Ponieważ ciągle napełniony jest.
Wiatr szepcze, wiatr szumi i liście spadają.
Spokojna jesień w myślach
O tym co wiem,
Gdy zerkam na zdjęcia mego syna,
Który odnalaz mnie.
Ref;
Zakręcone są dni gdy wódka wysysa myśli złe
O tym, że chciałem, lecz Ty porzuciłaś
Już nigdy nie kapną łzy na kieliszek pusty
Ponieważ ciągle napełniony jest.
Kraków 2007.I.23
Jacek Krawczyk
(moje zdjęcia zrobione pare lat temu.)
Miła moja i znowu maj wśród drzew.
Wspomnienia żółtych tulipanów w flakonie twym,
Lecz nie gardź mną gdy zrozumiałę.
Jak tulisz tulipana przez łzy bukietu zeschniętych róż
Wręczonych, lecz w dniu ślubu w którym wykreśliłem Cie.
Ref;
Zakręcone są dni gdy wódka wysysa myśli złe
O tym, że chciałem, lecz Ty porzuciłaś.
Już nigdy łzy nie kapną na kieliszek pusty
Ponieważ ciągle napełniony jest.
Alejka biegnących wśród żółtych tulipanów,
A Ty z wózkiem spacerujesz szepcząc słówka
Mój najdroszy synku Ja chciałam,
Lecz zaślepiona wybrałam innego Ojca
Chociaż kocham to co widzę, gdy patrzę na Ciebie.
Ref;
Zakręcone są dni gdy wódka wysysa myśli złe
O tym, że chciałem, lecz Ty porzuciłaś
Już nigdy łzy nie kapną na kieliszek pusty
Ponieważ ciągle napełniony jest.
Wiatr szepcze, wiatr szumi i liście spadają.
Spokojna jesień w myślach
O tym co wiem,
Gdy zerkam na zdjęcia mego syna,
Który odnalaz mnie.
Ref;
Zakręcone są dni gdy wódka wysysa myśli złe
O tym, że chciałem, lecz Ty porzuciłaś
Już nigdy nie kapną łzy na kieliszek pusty
Ponieważ ciągle napełniony jest.
Kraków 2007.I.23
Jacek Krawczyk
piątek, 12 listopada 2010
I Ona została wychowana...
Tak, prze zemnie. Właściwie to chciałem wam powiedzieć, że wszyscy zostaliśmy wychowani przez różne czynniki, ale najważniejszym czynnikiem w wychowaniu dzieci jest najbliższa rodzina. I tak, Ja swoje, a podwórko swoje. I tak, Ja swoje, a Kościół swoje. I tak, Ja swoje, a szkoła swoje itd.., wszyscy chcą wychowywać moją curkę. Więc myślę sobie co mam robić gdy gubię się w tym wszystkim kładąc nacisk na ten mój obowiązek wobec curki jaki niesie danie jej tego co najcenniejsze czyli wychowanie by mogła żyć spokojnie przez całe swoje życie oraz kochać i być kochaną. Sięgając wstecz mojego dzieciństwa doszedłem do wniosku, że i Ja zostałem wychowany, ale właściwie nie wiem przez kogo. Jednak najbardziej utkwiły mi słowa moich rodziców, którzy mówili mi jak mam żyć. Więc myślę sobie jeżeli rodzice mają taką moc to i Ja sprubuję. Sposób sposobami jednak jak wymyślić sposób na wychowanie kiedy warunki się zmieniły zarówno ekonomiczne jak i polityczne. Jednak postanowiłę wychować ją zgodnie z jej sumieniem, czyli mojej curki. Tak.., i postanowiem sobie niech sobie Kościół wychowuje moją curkę, niech sobie Szkoła wychowuje moją curkę, a Ja będę miał wszystko pod kontrolą i wtedy gdy moja curka zapyta..,Tato czy możesz mi pomóc, lub proszę to mi wytłumaczyć, lub Tato na to chcę uczęszczać.., wtedy Ja oprócz opieki ekonomicznej nad moją curką będę miał wpływ na jej osobowość. I tak od słowa do słowa curka zaczynała widzieć we mnie rodzica i zaczęła mówić Tato, a nie jak moim kolegą na Ty mówiły ich własne dzieci. Mojej żonie mówiła Mamo i tak pozostało. Teraz Ja ciągle dla mojej cureczki jestem Tata i jak ma jakieś kłopoty to dzwoni z odległej Anglii o radę lub gdy się chce pochwalić swoim życiowymi porażkami lub sukcesami. Ostatnio gdy ma już swoją curkę, a moją wnuczkę zaczyna siebie dawać na dalszy plan, a mi uświadamiać, że mam wnuczkę i muszę dbać jak o nią....pozdrawia jacek
Subskrybuj:
Posty (Atom)